ZenMed

Zaloguj Dostępne od premiery produktu

Przepisy i prawo

Salon medycyny estetycznej - jakie przepisy Cię dotyczą

31 lipca Sejm domknął ustawę, która za zabieg bez uprawnień daje karę do miliona złotych. Co wolno w salonie, czego nie i co się właśnie zmieniło?

· ·18 min czytania
Ampułka stoi na granicy dwóch światów, po lewej ciepłe wnętrze salonu, po prawej chłodna siatka gabinetu

31 lipca 2026 r. Sejm zakończył prace nad nowelizacją ustawy o prawach pacjenta, nazywaną lex szarlatan. Ustawa leży na biurku prezydenta, a jego podpis nie jest formalnością, bo trwa zorganizowana kampania o weto.

Daje ona Rzecznikowi Praw Pacjenta prawo nałożenia kary do 1 mln zł za udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę bez uprawnień oraz za prowadzenie działalności leczniczej bez wpisu do rejestru. Karę można powtarzać co sześć miesięcy, a Rzecznik może dodatkowo nakazać operatorowi zablokowanie strony internetowej.

Dla salonu medycyny estetycznej to najpoważniejsza zmiana od lat, ale nie dlatego, że cokolwiek nowego staje się zakazane. Dlatego, że zakazy istniejące od dawna dostają wreszcie sankcję, która działa.

do 1 mln zł

kara administracyjna za świadczenia bez uprawnień lub brak wpisu do rejestru, powtarzalna co 6 miesięcy

nowelizacja ustawy o prawach pacjenta, Sejm 31.07.2026

10 650 zł

tyle zasądzono od salonu za powikłania po powiększaniu ust kwasem hialuronowym

SR w Toruniu, I C 600/15, wyrok z 25.06.2018

Rp

każdy preparat toksyny botulinowej zarejestrowany w Polsce jest lekiem na receptę, bez wyjątków

Rejestr Produktów Leczniczych, URPL

Odpowiedź w skrócie, zanim przejdziemy do szczegółów

PytanieOdpowiedźJak pewna
Kto poda toksynę botulinową Tylko lekarz Przesądzone
Czy jest furtka na botoks bez recepty Nie ma żadnej Przesądzone
Kto poda wypełniacz W praktyce lekarz Sporne, ale jeden wyrok zapadł
Kto może pracować laserem Zależy od ulotki producenta Tak mówi sam komunikat MZ
Czy potrzebny wpis do RPWDL Tak, jeśli udzielasz świadczeń zdrowotnych Przesądzone
Czy grozi odpowiedzialność karna Rzadko, przepis źle pasuje Potwierdzone umorzeniem
Czy grozi pozew pacjenta Tak i to działa Potwierdzone wyrokiem
Czy grozi kara urzędowa Wkrótce, do 1 mln zł Ustawa u prezydenta
Czy zabiegi estetyczne są zwolnione z VAT Nie, jeśli służą tylko wyglądowi Przesądzone orzecznictwem

Kto może wykonywać zabiegi i na jakiej podstawie

Granica nie przebiega między „kosmetologią” a „medycyną estetyczną” jako nazwami, tylko między konkretnymi substancjami i procedurami. Trzy różne reżimy prawne, które w praktyce często wrzuca się do jednego worka.

Toksyna botulinowa, czyli sprawa zamknięta

Toksyna botulinowa jest produktem leczniczym wydawanym z przepisu lekarza, zarejestrowanym przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych. To rozstrzyga sprawę bez odwoływania się do jakiegokolwiek stanowiska ministerstwa, bo kosmetolog nie może leku ani nabyć na siebie, ani ordynować.

Kurs z podawania botoksu tego nie zmienia. Ministerstwo Zdrowia napisało to wprost, wskazując, że certyfikaty uzyskane na szkoleniach świadczą wyłącznie o odbyciu takiego szkolenia.

Czy jest jakakolwiek furtka na botoks bez recepty

To pytanie pada w branży regularnie, więc odpowiedzmy na nie wprost. Furtki nie ma i nie ma jej w żadnym z trzech wariantów, o które ludzie pytają.

Nie ma preparatu o niższym stężeniu wydawanego bez recepty. Kategoria dostępności przypisana jest produktowi i substancji czynnej, nie dawce, więc wszystkie zarejestrowane w Polsce preparaty toksyny botulinowej mają status Rp. Zweryfikować to można samodzielnie w Rejestrze Produktów Leczniczych prowadzonym przez URPL.

Nie ma też innej substancji, która działałaby jak toksyna, a nie była lekiem. Produkty reklamowane jako „botoks w kremie” albo „botoks bez igły” zawierają peptydy, najczęściej acetyl hexapeptide-8 znany jako argirelina. To kosmetyk w rozumieniu przepisów kosmetycznych, wolno go stosować bez żadnych uprawnień medycznych, ale nie jest toksyną botulinową i nie działa tak jak ona. Nazwa handlowa nie zmienia kwalifikacji prawnej w żadną stronę.

Trzecia ścieżka bywa najbardziej myląca, bo częściowo prawdziwa. Gabinet rzeczywiście nie potrzebuje recepty wystawionej na konkretnego pacjenta, bo leki kupuje się w hurtowni farmaceutycznej na podstawie zapotrzebowania. Rzecz w tym, że zapotrzebowanie może wystawić wyłącznie podmiot wykonujący działalność leczniczą, więc ta droga nie omija problemu, tylko go potwierdza.

Czym kończy się zakup poza legalnym kanałem

Preparaty sprowadzane spoza rejestracji, w branży nazywane botoksem z Azji, sprzedaje się przez media społecznościowe i zamknięte sklepy z rejestracją na polecenie. Główny Inspektorat Farmaceutyczny stwierdza wprost, że oferowanie produktów leczniczych w social mediach jest nielegalne.

Kwalifikacja prawna jest twarda. Art. 124 Prawa farmaceutycznego przewiduje grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2 dla tego, kto wprowadza do obrotu lub przechowuje w tym celu produkt leczniczy bez pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. Do tego dochodzi art. 160 Kodeksu karnego przy narażeniu na niebezpieczeństwo i odpowiedzialność cywilna wobec pacjenta.

Ryzyko nie jest teoretyczne. 14 sierpnia 2025 r. Prezes URPL wydał pilny komunikat po tym, jak brytyjski organ zaraportował 38 przypadków zatrucia jadem kiełbasianym między 4 czerwca a 14 lipca 2025 r. u osób po zabiegach niezarejestrowanym preparatem botoksopodobnym. Komunikat przypomina przy okazji, czym grozi sam obrót takim preparatem: art. 124 Prawa farmaceutycznego przewiduje za wprowadzanie do obrotu produktu leczniczego bez pozwolenia grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2.

Wypełniacze, czyli obszar realnie sporny

Kwas hialuronowy i inne wypełniacze mają inny status prawny: to wyroby medyczne, nie leki. Argument „nie możesz ordynować leków” tutaj nie działa, bo nie ma czego ordynować.

Żeby objąć wypełniacze zakazem, trzeba sięgnąć po inny argument: że wstrzyknięcie jest świadczeniem zdrowotnym. To nie wynika z rejestracji produktu, tylko z interpretacji przepisów. Naczelna Rada Lekarska stoi na stanowisku, że ingerencja w powłoki skórne jest świadczeniem zdrowotnym zastrzeżonym dla lekarzy. Część prawników uważa, że kryterium powinno łączyć charakter medyczny z poziomem ryzyka, a bezwzględny monopol lekarski jest nieuprawniony.

Ten spór nie został rozstrzygnięty ustawą. Zapadł natomiast wyrok, o którym piszemy niżej, i wypadł on na niekorzyść salonu.

Kto poza lekarzem, czyli pielęgniarka, dentysta i dietetyk

To pytanie wraca w każdej rozmowie o zespole. Uprzedzając wniosek: żadna z tych ścieżek nie prowadzi do samodzielnego podania toksyny botulinowej przez osobę bez prawa wykonywania zawodu lekarza.

ZawódIniekcje estetyczneNa jakiej podstawie
Lekarz Tak prawo wykonywania zawodu, może ordynować leki
Lekarz dentysta W obrębie twarzoczaszki art. 2 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza zawęża zakres do jamy ustnej, twarzoczaszki i okolic przyległych
Pielęgniarka i położna Tylko na pisemne zlecenie lekarza wykaz z rozporządzenia MZ z 18.01.2018, co może ordynować sama, nie obejmuje tych produktów
Kosmetolog Nie nie ma ustawy zawodowej, nie ma go w wykazie zawodów medycznych
Dietetyk Nie wykreślony z ustawy o zawodach medycznych w maju 2023, zakres to żywienie
Fizjoterapeuta Nie własna ustawa zawodowa, zakres to fizjoterapia

Przy dentyście warto uważać na skrót myślowy. Komunikat ministerstwa wymienia lekarzy dentystów bez zastrzeżeń, ale zakres zawodu i tak ogranicza art. 2 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza, zawężając go do chorób zębów, jamy ustnej, części twarzowej czaszki oraz okolic przyległych. Zabieg poza tym obszarem wychodzi poza zawód niezależnie od ukończonych szkoleń.

Najwięcej nieporozumień dotyczy jednak pielęgniarek, bo intuicja podpowiada, że skoro podają zastrzyki, to podadzą i botoks. Pielęgniarka robi to na pisemne zlecenie lekarskie, a wykaz leków i wyrobów, które może ordynować samodzielnie, określony rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 18 stycznia 2018 r., nie zawiera produktów stosowanych w medycynie estetycznej. Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych ujmuje to bez ogródek, wskazując, że studia pielęgniarskie nie są przepustką do medycyny estetycznej.

Druga pułapka to założenie, że wystarczy być zawodem medycznym. Nie wystarczy, a przy dietetyku nie ma nawet tego punktu wyjścia, bo dietetycy i logopedzi zostali wykreśleni z ustawy o niektórych zawodach medycznych przez sejmową Komisję Zdrowia 25 maja 2023 r., jeszcze przed jej uchwaleniem.

Kosmetyk, wyrób medyczny czy lek, klasyfikacja produktów medycyny estetycznej i kto może wykonać zabieg

Pozioma skala od kosmetyku po lewej do leku po prawej, a na niej trzy obiekty. Słoik kosmetyku na zielonym końcu, opisany jako pielęgnacja wykonywana przez kosmetologa, sprawa przesądzona. Ampułka z wypełniaczem pośrodku, na koralowym odcinku, opisana jako wyrób medyczny, nie lek, według stanowiska Ministerstwa Zdrowia zastrzeżony dla lekarza, kwestia sporna. Strzykawka na niebieskim końcu, opisana jako toksyna botulinowa, lek na receptę, tylko lekarz, sprawa przesądzona. Podpis pod skalą: nazwa zabiegu nie przesądza, kto może go wykonać.

Opracowanie ZenMed na podstawie komunikatu MZ opublikowanego 30 stycznia 2026 oraz statusu rejestracyjnego toksyny botulinowej i wypełniaczy, stan na 5 sierpnia 2026.

Co naprawdę mówi komunikat Ministerstwa Zdrowia

Komunikat podpisała podsekretarz stanu Katarzyna Kęcka, jest datowany na 23 stycznia 2026 r. i opublikowany 30 stycznia. Ministerstwo stwierdza w nim, że procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi o dużym ryzyku powikłań, mogą je wykonywać wyłącznie lekarze i lekarze dentyści z dodatkowymi szkoleniami, i wyłącznie w zarejestrowanych podmiotach wykonujących działalność leczniczą.

Komunikat nie jest źródłem prawa

Ustawy się nie zmieniły. Ministerstwo powiedziało, jak czyta przepisy, które obowiązywały wcześniej. Analizujące go kancelarie stwierdzają wprost, że komunikat nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

Praktyczny wniosek jest jednak taki, że to właśnie na to stanowisko powoła się kontrola i to ono będzie punktem odniesienia w sporze. Zmieniło się ryzyko, nie litera.

Potwierdza to strona, która na komunikacie zyskuje najwięcej. Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor określił go jako „dość jasno sformułowaną wytyczną”, dodając, że nie jest przepisem prawa i że lepiej byłoby wskazać te procedury w rozporządzeniu, czego nie udało się osiągnąć przez kilka ostatnich lat.

Czym naprawdę jest lista procedur i co z niej wypada

Tu jest szczegół, który ginie w streszczeniach, a zmienia siłę całego dokumentu. Ministerstwo nie stworzyło listy zabiegów zastrzeżonych dla lekarzy. Wskazało zakres wiedzy i umiejętności potrzebnych lekarzowi do uzyskania certyfikatu umiejętności zawodowej medycyna estetyczno-naprawcza, kod 028, opisany w minimalnym standardzie zatwierdzonym przez ministra i dostępnym na stronie CMKP. Z programu szkolenia dla lekarzy wyprowadza wniosek o wyłączności.

Pozycji jest dwanaście, oznaczonych od a do l. Obejmują toksynę botulinową, kwas hialuronowy usieciowany, kwas polimlekowy, hydroksyapatyt wapnia, polikaprolakton, mezoterapię, osocze bogatopłytkowe i fibrynę, urządzenia medyczne oparte na różnych technologiach, peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie, procedury iniekcyjne z podaniem leków, medycynę naprawczą po urazach i chorobach oraz nici, skleroterapię, lipotransfer i lipolizę iniekcyjną.

Dwa zdania z komunikatu są przy tym wprost korzystne dla salonów. Ministerstwo stwierdza, że wymienione procedury przeznaczone wyłącznie dla lekarzy nie obejmują mezoterapii mikroigłowej ani zabiegów wykonywanych na urządzeniach dopuszczonych do użytku przez osoby inne niż lekarze.

Drugie wyłączenie jest jeszcze bardziej praktyczne, bo daje test, który możesz przeprowadzić sam.

Jeżeli zatem producent określa dane urządzenie jako medyczne nie wskazując dodatkowych parametrów oraz kwalifikacji innych użytkowników to należy uznać, że urządzenie takie może być użytkowane wyłącznie przez lekarza. Jeżeli z kolei producent urządzenia wskazuje w ulotce innych użytkowników niż lekarzy, to tym samym określa jego parametry użytkowania, jako nie stwarzające ryzyka zagrożenia zdrowia i wystąpienia powikłań.

Komunikat Ministerstwa Zdrowia w sprawie wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej, 23 stycznia 2026

Przy laserze, IPL, radiofrekwencji czy HIFU pierwszym dokumentem do sprawdzenia nie jest więc komunikat ministerstwa, tylko instrukcja i dokumentacja rejestracyjna Twojego konkretnego urządzenia. Jeżeli producent wskazuje tam kosmetologa jako użytkownika, masz mocny argument. Jeżeli milczy, ministerstwo czyta to na korzyść wyłączności lekarza.

Na koniec komunikat sam zakreśla swoje granice, przypominając, że Minister Zdrowia zajmuje się wyłącznie zawodami medycznymi i działalnością leczniczą, a zawody niemedyczne, w tym kosmetologa i kosmetyczkę, pozostawia poza swoją regulacją.

Co się dzieje, gdy sprawa naprawdę trafia do sądu

Dwie konkretne sprawy, a wnioski z nich idą w przeciwnych kierunkach.

Cywilna wygrana, karna umorzona

Sąd Rejonowy w Toruniu, sygnatura I C 600/15, wyrok z 25 czerwca 2018 r. Sprawa dotyczyła powikłań po powiększaniu ust kwasem hialuronowym w placówce, która miała w nazwie słowo „klinika”, ale nie zatrudniała lekarza wykonującego zabieg.

Sąd nie podzielił twierdzeń, że powiększanie ust nie jest zabiegiem medycznym. Uznał, że wstrzyknięcie kwasu hialuronowego jest zabiegiem inwazyjnym, bo przerywa ciągłość tkanek, a przerwanie ciągłości tkanek to kryterium odróżniające zabieg medyczny od pielęgnacyjnego. Stwierdził też, że w tej placówce takie zabiegi nie powinny być wykonywane, ponieważ nie prowadzi ona działalności leczniczej.

Zasądzone kwoty: 10 000 zł zadośćuczynienia i 650 zł kosztów leczenia powikłań, z odsetkami liczonymi od 2014 r. Powódka żądała 50 000 zł. Podstawą były ogólne przepisy o odpowiedzialności odszkodowawczej, art. 415 i 471 Kodeksu cywilnego. Postępowanie trwało ponad cztery lata.

To wyrok sądu rejonowego w sprawie cywilnej, więc nie wiąże innych sądów i nie tworzy precedensu w rozumieniu prawa polskiego. Pokazuje jednak, jak sąd zakwalifikował taki zabieg, gdy musiał się nad nim pochylić.

Druga sprawa poszła w przeciwną stronę. Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald, umorzenie z 10 września 2015 r. Postępowanie dotyczyło kosmetyczki wykonującej iniekcje z toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego oraz lipolizy iniekcyjnej. Rozważano art. 58 ust. 1 i 2 ustawy o zawodach lekarza oraz art. 160 § 1 Kodeksu karnego, czyli narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Biegli potwierdzili, że takie zabiegi nie powinny być wykonywane przez kosmetyczkę. Mimo to prokuratura umorzyła sprawę.

Dlaczego przepis karny nie zadziałał

Art. 58 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza karze grzywną tego, kto bez uprawnień udziela świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób oraz ich leczeniu. Nie wszystkich świadczeń zdrowotnych, tylko tych dwóch.

Prokuratura uznała, że kosmetyczka działała w celu estetycznym, a nie w celu rozpoznania albo leczenia choroby, więc znamiona czynu zabronionego nie zostały wyczerpane. Ustęp 2, przewidujący do roku pozbawienia wolności przy działaniu w celu korzyści majątkowej, jest zbudowany na czynie z ustępu pierwszego, więc dzieli jego los.

Zestawienie tych dwóch spraw daje najuczciwszy obraz stanu sprzed lex szarlatan. Ryzyko karne przy samym braku uprawnień jest niskie, bo przepis został napisany pod inną sytuację. Ryzyko cywilne jest realne i materializuje się wtedy, gdy pojawi się powikłanie. Salon, który liczy na to, że „nikt nikogo za to nie skazał”, myli dwie zupełnie różne drogi prawne.

Lex szarlatan zmienia wszystkie te wyliczenia

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przeszła całą ścieżkę parlamentarną. Sejm uchwalił ją 3 lipca 2026 r., Senat wniósł cztery poprawki 22 lipca, a 31 lipca Sejm te poprawki przyjął. Ustawa czeka na podpis prezydenta, a jej vacatio legis wynosi trzy miesiące od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Ustawa nie jest wymierzona w branżę beauty, tylko w pseudomedycynę jako taką. Problem polega na tym, że definicja praktyki pseudomedycznej trafia w salon estetyczny dwoma punktami z trzech.

Praktyka pseudomedyczna wg ustawyCzy dotyczy salonu
Udzielanie świadczeń zdrowotnych stwarzających ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci przez osobę nieposiadającą uprawnień Tak, przy iniekcjach i zabiegach inwazyjnych
Oferowanie metody niebędącej świadczeniem zdrowotnym z wprowadzeniem w błąd, w obszarze dzieci, onkologii, chorób nieuleczalnych i zaburzeń psychicznych Nie, to inny obszar
Prowadzenie działalności leczniczej bez wymaganego wpisu do rejestru Tak, przy braku RPWDL

Każdy z tych punktów wymaga działania dla osiągnięcia korzyści, co przy odpłatnym zabiegu jest spełnione z definicji. Pierwszy ma jednak własny bezpiecznik, bo liczy się ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia albo śmierci. Zabieg pielęgnacyjny takiego ryzyka nie stwarza, iniekcja albo laser wysokoenergetyczny już tak.

Co dokładnie może zrobić Rzecznik Praw Pacjenta

  • kara pieniężna do 1 mln zł za stosowanie praktyk pseudomedycznych, nakładana decyzją administracyjną i możliwa do powtórzenia po upływie sześciu miesięcy od poprzedniej decyzji ostatecznej
  • kara do 100 tys. zł za uchylanie się od przekazania dokumentów oraz do 20 tys. zł dla podmiotu leczniczego za niewykonanie żądania Rzecznika
  • odrębna kara dla kierownika podmiotu, sięgająca dwudziestokrotności przeciętnego wynagrodzenia
  • decyzja tymczasowa nakazująca natychmiastowe zaprzestanie praktyki, jeszcze przed zakończeniem postępowania
  • ostrzeżenie publiczne, czyli komunikat wskazujący konkretny podmiot z nazwy
  • wniosek o zablokowanie domeny, po którym operator telekomunikacyjny przekierowuje ruch na stronę Rzecznika z ostrzeżeniem
  • żądanie wszczęcia postępowania cywilnego i udział w takim postępowaniu po stronie pacjenta

Kary obejmują też podmioty, które zakończyły już działalność, więc zamknięcie firmy nie jest wyjściem awaryjnym.

Dlaczego to omija oba dotychczasowe wąskie gardła

Znaczenie tej zmiany nie leży w wysokości kar, tylko w trybie. Postępowanie administracyjne nie wymaga wykazania celu leczniczego, przez co upadła sprawa poznańska, ani szkody u pacjenta, bez której nie powstaje roszczenie cywilne. Wystarczy ustalić, że zabieg był świadczeniem zdrowotnym stwarzającym ryzyko, a wykonała go osoba bez uprawnień.

Domyka się też trzecia luka. Prowadzenie działalności leczniczej bez wpisu do rejestru jest dziś wykroczeniem z art. 147a § 1 Kodeksu wykroczeń, zagrożonym aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną, która w sprawach o wykroczenia sięga 5 tys. zł. Po zmianie ta sama sytuacja staje się podstawą kary administracyjnej dwustukrotnie wyższej.

Co to znaczy dla planowania

Do dnia ogłoszenia ustawy nic się formalnie nie zmienia i nikt nie może wymierzyć Ci kary z przepisu, który nie obowiązuje. Jeśli prezydent podpisze, to licząc publikację i trzy miesiące vacatio legis mówimy o przełomie 2026 i 2027 roku.

Scenariusz drugi jest realny. O weto apelują między innymi Instytut Ordo Iuris, w opinii z 20 lipca 2026 r., oraz organizacje pacjenckie. Zarzuty dotyczą nieostrych definicji praktyki pseudomedycznej i dezinformacji medycznej oraz zakresu uznaniowości Rzecznika, z powołaniem na wolność słowa i wolność działalności gospodarczej. Odesłanie ustawy do Sejmu cofa cały harmonogram.

Jeśli Twój model opiera się na tym, że sankcja jest teoretyczna, to jest ostatni moment, żeby go przeliczyć. Zmiana modelu zajmuje więcej czasu niż vacatio legis.

Kiedy salon musi być podmiotem leczniczym

Jeżeli w gabinecie udzielane są świadczenia zdrowotne, działalność staje się działalnością leczniczą w rozumieniu ustawy z 15 kwietnia 2011 r. i wymaga wpisu do rejestru prowadzonego przez wojewodę. Wpis pociąga za sobą łańcuch obowiązków:

  • wymagania lokalowe z rozporządzenia Ministra Zdrowia z 26 marca 2019 r. w sprawie pomieszczeń i urządzeń podmiotu wykonującego działalność leczniczą
  • obowiązkowe ubezpieczenie OC z art. 25 ustawy o działalności leczniczej, z minimalną sumą gwarancyjną 75 tys. euro na jedno zdarzenie i 350 tys. euro na wszystkie
  • kwalifikacje personelu udokumentowane przy rejestracji
  • wewnętrzne procedury i regulamin organizacyjny

Zmienia się też status osoby po drugiej stronie fotela. Klient staje się pacjentem, co uruchamia ustawę o prawach pacjenta razem z całą warstwą dokumentacyjną. Salon wykonujący wyłącznie zabiegi pielęgnacyjne nie wchodzi w ten reżim i nie potrzebuje wpisu do RPWDL.

Koszty nie kończą się na opłacie rejestracyjnej. Wymagania lokalowe potrafią oznaczać przebudowę: osobne pomieszczenia, wydzielone miejsce na sprzęt, odpowiednia wentylacja i wykończenie powierzchni zmywalnych. Do tego obowiązki sprawozdawcze, które przy jednoosobowym salonie zjadają realny czas. Jak wygląda przejście przez rejestrację krok po kroku, opisaliśmy w naszej checkliście otwarcia placówki.

Model z lekarzem, czyli po co sięga część salonów

Naturalna reakcja na powyższe brzmi „to zatrudnię lekarza”. Kierunek jest słuszny, ale sama obecność lekarza w gabinecie niczego automatycznie nie załatwia i tu salony popełniają najwięcej błędów.

Trzy pytania, które trzeba rozstrzygnąć przed podpisaniem czegokolwiek:

  • Kto jest podmiotem leczniczym, salon jako firma czy lekarz w ramach własnej praktyki wynajmującej gabinet. To przesądza, kto składa wniosek do wojewody, kto odpowiada za wymagania lokalowe i czyje OC musi być wykupione.
  • Czyja jest dokumentacja i kto ją przechowuje. Karta pacjenta należy do podmiotu udzielającego świadczenia, więc jeśli lekarz działa na własny rachunek, to on jest administratorem tych danych i po zakończeniu współpracy zabiera dokumentację ze sobą. Salon zostaje wtedy bez historii własnych klientów, co przy sporze albo powikłaniu jest realnym problemem.
  • Kto odpowiada wobec pacjenta, bo umowa o pracę, kontrakt i najem gabinetu rozkładają odpowiedzialność zupełnie inaczej. Przy najmie lekarz zwykle odpowiada sam, przy zatrudnieniu ryzyko przechodzi w dużej części na salon.

Do tego dochodzi rzecz łatwa do przeoczenia przy układaniu grafiku. Jeśli lekarz przyjmuje tylko w wybrane dni, a zabiegi zastrzeżone dla lekarza wpisujesz w kalendarz poza tymi terminami, model przestaje działać w praktyce, nawet gdy formalnie wygląda poprawnie.

Dokumentacja przestała być dobrą praktyką

Prowadzenie dokumentacji medycznej zgodnie z ustawą o prawach pacjenta przestaje być jedynie dobrą praktyką, a staje się ustawowym obowiązkiem warunkującym legalność wykonanego zabiegu.

Analiza kancelarii prawnej dotycząca komunikatu MZ z 30 stycznia 2026

W praktyce oznacza to kartę pacjenta z historią, udokumentowaną kwalifikację do zabiegu, świadomą zgodę z informacją o ryzyku oraz zapis tego, co i czym wykonano. Sprawa toruńska pokazuje, po co to komu: w sporze o powikłanie brak dokumentacji zostawia salon bez dowodu na to, że zabieg wykonano prawidłowo.

Jest jeszcze drugie, subtelniejsze ryzyko. Jeżeli osoba wykonująca zabieg nie ma kompetencji medycznych, to nie jest w stanie rzetelnie poinformować o ryzyku, a wtedy sama zgoda pacjenta bywa podważalna. Brak dokumentacji i brak uprawnień wzmacniają się nawzajem.

W ZenMed karta pacjenta, zgody i podpis na tablecie działają tak samo w gabinecie zabiegowym jak w lekarskim, bo rdzeń systemu jest niezależny od specjalizacji. Uczciwie: dedykowanego modułu zabiegowego dla medycyny estetycznej jeszcze nie ma, jest w budowie. Dziś dostajesz warstwę zarządzania placówką i dokumentacją, nie specjalistyczną kartę zabiegu.

VAT, czyli konsekwencja pomijana w każdej dyskusji

Zwolnienie z VAT nie przysługuje dlatego, że jesteś lekarzem, ani nie odpada dlatego, że jesteś kosmetologiem. Warunki są dwa i muszą wystąpić naraz.

Podstawą jest art. 43 ust. 1 pkt 18 i 19 ustawy o VAT, czytany zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-91/12 z 21 marca 2013 r. oraz wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego I FSK 1548/12 z 1 października 2013 r.

WarunekNa czym polegaKto go spełnia
Podmiotowy usługę wykonuje podmiot leczniczy albo lekarz w ramach zawodu Lekarz i podmiot leczniczy
Przedmiotowy zabieg służy profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu albo poprawie zdrowia Tylko zabiegi z celem terapeutycznym

Skutki tego układu bywają zaskakujące dla obu stron rynku. Lekarz wykonujący botoks wyłącznie na zmarszczki nie korzysta ze zwolnienia i dolicza 23% VAT, bo nie spełnia warunku przedmiotowego. Kosmetolog nie skorzysta ze zwolnienia w żadnym wariancie, nawet przy zabiegu o oczywistym celu leczniczym, bo nie spełnia warunku podmiotowego. Zostaje mu wyłącznie ogólny limit zwolnienia dla drobnych przedsiębiorców.

Zwolnione z VATOpodatkowane 23%
toksyna botulinowa w leczeniu migreny albo bruksizmutoksyna botulinowa na zmarszczki
peeling chemiczny w leczeniu trądzikuusuwanie blizn potrądzikowych
usuwanie zmian barwnikowych i defektów skóryusuwanie rozstępów
zabiegi rekonstrukcyjne po chorobie albo uraziepowiększanie ust, modelowanie sylwetki

Decyduje obiektywny cel zabiegu, nie odczucie pacjenta ani nazwa w cenniku. Sama adnotacja lekarza o celu terapeutycznym jest pomocna, ale nie przesądza sprawy. Dlatego przy zabiegach z pogranicza warto mieć w dokumentacji rozpoznanie i uzasadnienie celu. Fakturowanie przy mieszanej sprzedaży rozpisaliśmy w tekście KSeF przy zwolnieniu z VAT.

Reklama i zdjęcia pacjentów, czyli dwa reżimy naraz

Zakaz reklamy wyrobów medycznych obowiązuje od 1 stycznia 2023 r. i wynika z art. 54 do 60 ustawy o wyrobach medycznych oraz z rozporządzenia Ministra Zdrowia z 21 kwietnia 2023 r. Karę nakłada Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, a jej maksymalna wysokość to 2 mln zł. Jeśli naruszenie nie zagrażało zdrowiu ani życiu, kara nie może przekroczyć 10% tej kwoty, czyli 200 tys. zł.

Warto od razu wiedzieć, ile z tego schodzi na ziemię. Na panelu targów SALMED w Poznaniu 20 maja 2026 r. przedstawiciele URPL podali, że w 2025 r. urząd wydał około 30 decyzji o karze za reklamę wyrobów, a najwyższe z nich sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przepis mówi o milionach, praktyka o dziesiątkach tysięcy, i obie liczby trzeba znać naraz.

Najważniejszy haczyk siedzi w art. 58 ust. 1 pkt 1 tej ustawy. Przepisy o reklamie stosuje się odpowiednio do reklamy działalności gospodarczej lub zawodowej, w której wykorzystuje się wyrób do świadczenia usług. Reklama zabiegu wykonywanego laserem albo wypełniaczem podlega więc ograniczeniom przewidzianym dla samego wyrobu.

Czego nie wolnoCo jest dopuszczalne
wykorzystywać wizerunku lekarzy albo osób podających się za lekarzymateriały informacyjne i edukacyjne bez charakteru perswazyjnego
reklamować wyrobów przeznaczonych wyłącznie dla profesjonalistówcenniki i listy usług
przypisywać właściwości, których wyrób nie matreści edukacyjne w social mediach
pomijać informacji o ryzykupozycjonowanie i treści poradnikowe

Zakaz obejmuje social media i influencerów. Art. 58 ust. 1 pkt 3 rozciąga przepisy na kierowanie do publicznej wiadomości opinii przez użytkowników wyrobów, jeżeli otrzymują z tego tytułu korzyść, a korzyścią jest także barter, zabieg w prezencie albo bezpłatnie przekazany produkt.

W komunikacie z 6 października 2025 r. Prezes URPL doprecyzował, że każda reklama musi jasno wskazywać producenta, upoważnionego przedstawiciela i podmiot prowadzący reklamę, wraz z rolą każdego z nich. Samo podanie nazwy bez wyjaśnienia roli nie wystarcza.

Osobna pułapka czeka salony, które zdążyły zarejestrować się jako podmiot leczniczy. Art. 147a § 2 Kodeksu wykroczeń traktuje jako wykroczenie podawanie do publicznej wiadomości informacji o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych, jeżeli mają one formę i treść reklamy. Wejście w reżim medyczny zaostrza więc zasady promocji, zamiast je poluzować.

Metamorfozy przed i po

O tym, czy wolno wrzucić zdjęcie przed i po, decyduje nie sama metamorfoza, tylko to, czego użyto w zabiegu. Żaden przepis takich zdjęć nie wymienia, więc reżim dobiera się po produkcie. Wychodzą trzy różne odpowiedzi, a większość poradników zna tylko środkową.

Czego użyto w zabieguReżimMetamorfoza w social mediach
kosmetyk, makijaż permanentny, brwi, zabieg pielęgnacyjnypoza ustawą o wyrobach medycznychwolno, granicą jest tylko RODO i prawo do wizerunku
wyrób medyczny: laser, wypełniacz, nici, HIFUart. 58 ust. 1 pkt 1 uowm oraz art. 7 MDRryzykowna, ale pod warunkami obronna
lek na receptę, w praktyce toksyna botulinowaart. 57 ust. 1 Prawa farmaceutycznegozakaz bezwarunkowy, obrony nie ma

W środkowym wierszu podstawą jest art. 7 rozporządzenia 2017/745, który wprost wymienia obrazy wśród środków zakazanych w reklamie wyrobu. Wymienia je jednak warunkowo, bo zakazuje tylko takich, które wprowadzają w błąd co do działania wyrobu. Prawdziwe zdjęcie prawdziwej pacjentki niekoniecznie przypisuje wyrobowi funkcje, których ten nie posiada, i właśnie tu leży słabość tezy o zakazie. Kancelarie branżowe zgodnie wskazują warunki, przy których materiał daje się obronić: konwencja informacyjna zamiast obietnicy, brak nazwy handlowej wyrobu przy zdjęciu, zastrzeżenie o indywidualnym charakterze efektów. To wykładnia kancelarii, nie stanowisko URPL, więc zmniejsza ryzyko, ale niczego nie gwarantuje.

W dolnym wierszu ta furtka znika. Art. 57 ust. 1 Prawa farmaceutycznego zakazuje kierowania do publicznej wiadomości reklamy leków wydawanych z przepisu lekarza i nie zawiera żadnego testu wprowadzenia w błąd. Post „efekt po botoksie” narusza go niezależnie od tego, jak zostanie opisany, i żadna zgoda pacjentki tego nie naprawia. To najprostsze naruszenie z całej sekcji, a zarazem najczęstsze na branżowych profilach.

Zostaje pytanie, które zada sobie każdy, kto otworzy Instagram: skoro tak, dlaczego metamorfozy publikuje niemal cała branża. Bo trzydzieści decyzji rocznie na całą Polskę i wszystkie kategorie wyrobów to liczba, przy której trafienie z przypadku jest mało prawdopodobne. Postępowanie zaczyna się od zawiadomienia, a składa je zwykle konkurencja z tego samego miasta albo pacjentka po nieudanym zabiegu. Ryzyko nie rośnie więc z liczbą postów, tylko z liczbą osób, które mają powód zaszkodzić.

Do tego dochodzi drugi, całkowicie odrębny reżim. Zdjęcie twarzy pacjenta wykonane w związku z zabiegiem jest daną dotyczącą zdrowia, czyli szczególną kategorią danych z art. 9 RODO, a nie zwykłym wizerunkiem.

  • zgoda na dokumentację to nie to samo co zgoda na publikację. Pacjent może chcieć, żeby zdjęcie znalazło się w jego karcie, i jednocześnie nie życzyć sobie, żeby trafiło na Instagram. To dwie odrębne zgody, zbierane osobno
  • zgodę można wycofać, a wtedy materiał trzeba zdjąć ze wszystkich kanałów, także z archiwalnych postów i relacji zapisanych jako wyróżnione
  • zgoda z RODO nie sanuje naruszenia zakazu reklamy. Nawet mając podpis pacjenta, publikacja może naruszać ustawę o wyrobach medycznych, bo to dwa niezależne obowiązki

Skala kar po stronie RODO bywa myląco niska w doniesieniach, ale sam tryb jest uciążliwy. Dobrze widać to na przykładzie spoza branży beauty. W decyzji DKE.561.9.2025 z 5 lutego 2026 r. Prezes UODO nałożył 16 804 zł na przedsiębiorcę handlującego samochodami, i to nie za sam wyciek dokumentów klientów wyrzuconych do kontenera, tylko za zignorowanie dwóch wezwań organu do złożenia wyjaśnień. Kara za nierozmawianie z urzędem potrafi przyjść wcześniej niż kara za samo naruszenie.

Sanepid, czyli obszar bez własnego przepisu

To zaskoczy większość właścicieli salonów. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 lutego 2004 r. w sprawie szczegółowych wymagań sanitarnych dla zakładów fryzjerskich, kosmetycznych, tatuażu i odnowy biologicznej straciło moc w styczniu 2012 r., gdy uchylono jego podstawę prawną. Nowe nie zostało wydane do dziś, mimo projektu opublikowanego 3 marca 2021 r., którego prace zawieszono w pandemii.

Projekt przewiduje między innymi sterylizację w autoklawach spełniających normę PN-EN 13060, z okresami przejściowymi: dwa lata na dostosowanie sterylizacji i sześć miesięcy na wentylację. Do czasu jego wejścia w życie sanepid ocenia salon na zasadach ogólnych wynikających z przepisów o zapobieganiu zakażeniom, czyli sprawdza, czy lokal, wyposażenie i procedury nie stwarzają zagrożenia.

Nie ma więc listy kontrolnej, którą można odhaczyć. Jest za to obszar uznaniowości, a to argument za tym, żeby procedury i dokumentację sterylizacji prowadzić porządnie, nawet jeśli żaden przepis nie mówi dziś dokładnie jak. Najrozsądniej przyjąć wymagania z projektu jako własny standard: kontroler, który widzi rejestr cykli autoklawu i spisane procedury, ocenia salon inaczej niż taki, który słyszy, że przepisu przecież nie ma.

Co zrobić w salonie

Uporządkowanie salonu pod kątem przepisów

0 / 9

Pierwszy punkt jest ważniejszy, niż wygląda. Dopóki nie masz tej listy, nie wiesz, w którym reżimie działasz, a bez niej żadnej z pozostałych pozycji nie da się rzetelnie odhaczyć.

Podsumowanie

  • Granica przebiega po substancji i procedurze, nie po nazwie zabiegu ani nazwie salonu.
  • Toksyna botulinowa jest lekiem na receptę i nie ma od tego furtki. Nie istnieje wersja bez recepty, „botoks w kremie” to peptyd, a zakup poza legalnym kanałem to art. 124 Prawa farmaceutycznego, czyli do 2 lat pozbawienia wolności.
  • Komunikat MZ ze stycznia 2026 nie jest źródłem prawa, a jego lista dwunastu procedur to zakres certyfikacji lekarskiej, nie katalog zakazów. Zawiera przy tym wyłączenie mezoterapii mikroigłowej oraz zasadę, że o użytkowniku urządzenia decyduje ulotka producenta.
  • Wypełniacze to wyroby medyczne i formalnie spór trwa, ale Sąd Rejonowy w Toruniu w sprawie I C 600/15 uznał wstrzyknięcie kwasu hialuronowego za zabieg medyczny i zasądził odszkodowanie od salonu.
  • Odpowiedzialność karna z art. 58 ustawy o zawodach lekarza w praktyce nie działa, bo wymaga celu leczniczego. Prokuratura w Poznaniu umorzyła z tego powodu sprawę mimo opinii biegłych.
  • Lex szarlatan to zmienia. Kara do 1 mln zł od Rzecznika Praw Pacjenta nie wymaga ani celu leczniczego, ani szkody, jest powtarzalna co pół roku i idzie w parze z blokadą domeny oraz ostrzeżeniem publicznym.
  • Zwolnienie z VAT wymaga celu terapeutycznego i statusu podmiotu leczniczego naraz. Botoks na zmarszczki jest opodatkowany 23% także u lekarza.
  • Reklama zabiegów wyrobem medycznym obejmuje social media, influencerów i barter. Ustawa przewiduje karę do 2 mln zł, ale przedstawiciele URPL mówili na panelu SALMED o około 30 decyzjach za cały 2025 r., z najwyższymi karami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
  • O zdjęciach przed i po decyduje to, czego użyto w zabiegu. Po kosmetyku wolno, po wyrobie medycznym są obronne pod warunkami, po toksynie botulinowej obrony nie ma.
  • Sanepid działa bez dedykowanego rozporządzenia od 2012 r., więc ocenia uznaniowo i tym bardziej warto mieć własne procedury.

Szersze zestawienie obowiązków placówki medycznej zebraliśmy w naszym przewodniku po przepisach w gabinecie. Pozostałe teksty znajdziesz w kategorii przepisy i prawo.

Źródła

Najczęstsze pytania

Nie. Ministerstwo Zdrowia napisało to wprost w komunikacie ze stycznia 2026, wskazując, że certyfikaty uzyskane na szkoleniach świadczą wyłącznie o odbyciu szkolenia, a nie nadają uprawnień do wykonywania procedur.

Przy toksynie botulinowej sprawa jest przesądzona niezależnie od stanowiska ministerstwa, bo jest to produkt leczniczy wydawany z przepisu lekarza, a kosmetolog nie może go ani nabyć na siebie, ani ordynować.

Certyfikat ze szkolenia potwierdza więc, że kurs się odbył, i tyle. Nie zmienia tego ani liczba godzin, ani to, że organizatorem był podmiot medyczny, ani zapewnienia sprzedawcy preparatu.

Praktyczna konsekwencja dla salonu jest taka, że certyfikat nie obroni ani przed kontrolą, ani przed pozwem pacjentki. Jeśli budujesz na nim ofertę, budujesz na dokumencie, który w sporze nie znaczy nic.

Nie ma takiej furtki. Wszystkie preparaty toksyny botulinowej zarejestrowane w Polsce mają kategorię dostępności Rp. Nie istnieje wersja o niższym stężeniu wydawana bez recepty ani inna substancja o tym samym działaniu ze statusem kosmetyku.

Legalny kanał zakupu to zapotrzebowanie składane w hurtowni farmaceutycznej, ale wystawić je może wyłącznie podmiot wykonujący działalność leczniczą. Zakup z innego źródła to art. 124 Prawa farmaceutycznego, czyli grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat 2.

Warto wiedzieć, że odpowiedzialność powstaje już przy samym nabyciu, niezależnie od tego, czy preparat został komukolwiek podany. Zakupiony zapas w lodówce salonu jest więc problemem sam w sobie.

Z tego wynika prosty test dla każdej oferty, jaka do Ciebie trafi: jeśli sprzedawca proponuje toksynę botulinową bez zapotrzebowania z podmiotu leczniczego, proponuje Ci przestępstwo, a nie okazję. Cena nie ma tu żadnego znaczenia.

Jest jeden znany wyrok i wypadł na niekorzyść salonu. Sąd Rejonowy w Toruniu w sprawie I C 600/15, wyrokiem z 25 czerwca 2018 r., uznał wstrzyknięcie kwasu hialuronowego w usta za zabieg inwazyjny przerywający ciągłość tkanek, a więc zabieg medyczny, którego salon kosmetyczny wykonywać nie powinien. Zasądził 10 000 zł zadośćuczynienia i 650 zł kosztów leczenia powikłań.

To wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie cywilnej o odszkodowanie, więc nie wiąże innych sądów. Jest jednak realnym sygnałem, jak sąd może zakwalifikować taki zabieg.

Sam status prawny wypełniaczy pozostaje sporny, bo są wyrobami medycznymi, a nie produktami leczniczymi, i żaden przepis nie mówi wprost, kto może je podawać. Ten spór nie jest rozstrzygnięty i uczciwie jest tak o nim mówić.

Dla salonu praktyczny wniosek nie zależy jednak od rozstrzygnięcia sporu. Przy powikłaniu to sąd cywilny oceni, czy zabieg był medyczny, i jedyne znane orzeczenie poszło w tę stronę. Ryzyko materializuje się przy pierwszym niezadowolonym pacjencie, nie przy kontroli.

Do tej pory najsłabiej działało prawo karne, a najmocniej pozew pacjenta. Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald umorzyła 10 września 2015 r. postępowanie przeciwko kosmetyczce podającej botoks i kwas hialuronowy, bo art. 58 ustawy o zawodach lekarza wymaga działania w celu rozpoznania lub leczenia choroby, a ona działała w celu estetycznym.

To się zmienia. Ustawa lex szarlatan, którą Sejm domknął 31 lipca 2026 r., wprowadza karę administracyjną do 1 mln zł nakładaną przez Rzecznika Praw Pacjenta, bez potrzeby wykazywania celu leczniczego ani szkody u pacjenta.

To jest sedno zmiany. Dotychczasowa bezkarność nie brała się z tego, że zabiegi były legalne, tylko z tego, że przepis karny wymagał celu leczniczego, którego przy zabiegu estetycznym nie ma. Kara administracyjna tego warunku nie stawia.

Ustawa czeka jednak na podpis prezydenta i trwa zorganizowana kampania o weto, więc harmonogram może się cofnąć. Planując zmianę modelu działalności, sprawdź aktualny status, zamiast zakładać którykolwiek scenariusz.

Zależy od tego, co robi. Salon wykonujący wyłącznie zabiegi pielęgnacyjne nie prowadzi działalności leczniczej i nie potrzebuje wpisu do RPWDL.

Jeśli udzielane są świadczenia zdrowotne, pojawia się obowiązek rejestracji u wojewody, spełnienia wymagań lokalowych z rozporządzenia z 26 marca 2019 r. i wykupienia obowiązkowego OC z art. 25 ustawy o działalności leczniczej. Działanie bez wpisu to dziś wykroczenie z art. 147a Kodeksu wykroczeń, a po wejściu lex szarlatan także podstawa kary do 1 mln zł.

Rozstrzyga więc to, co realnie robisz, a nie nazwa na szyldzie. Słowo „klinika" w nazwie nie tworzy obowiązku rejestracji, ale też przed niczym nie chroni, jeśli w środku udzielane są świadczenia zdrowotne.

Jeśli nie wiesz, po której stronie granicy jesteś, przejdź swoją listę zabiegów pozycja po pozycji i sprawdź, czy któraś przerywa ciągłość tkanek albo wymaga produktu leczniczego. Jedna taka pozycja przesądza o całej placówce, a wpis do RPWDL trwa do 30 dni, więc nie jest to decyzja na ostatnią chwilę.

Tylko wtedy, gdy mają cel terapeutyczny i wykonuje je podmiot leczniczy albo lekarz. Oba warunki muszą wystąpić naraz. Botoks na migrenę albo bruksizm bywa zwolniony, botoks na zmarszczki nie.

Wynika to z art. 43 ust. 1 pkt 18 i 19 ustawy o VAT, wyroku TSUE w sprawie C-91/12 oraz wyroku NSA I FSK 1548/12. Kosmetolog nie spełnia warunku podmiotowego, więc ze zwolnienia medycznego nie skorzysta w żadnym wariancie.

Konsekwencja jest liczbowa i warto ją policzyć przed ustaleniem cennika. Ten sam zabieg u tego samego lekarza raz jest zwolniony, a raz obciążony stawką 23%, i decyduje o tym cel, a nie technika wykonania.

Praktycznie oznacza to, że cel terapeutyczny musi wynikać z dokumentacji medycznej, a nie z deklaracji przy kasie. Przy zabiegach z pogranicza, takich jak toksyna botulinowa na bruksizm czy migrenę, rozstrzygnięcie należy potwierdzić z księgową przed pierwszą fakturą, bo korekta całego roku jest droższa niż jedna konsultacja.

Udostępnij: Skopiowano!

ZenMed

Dokumentacja zabiegu, która się broni

Zgody, karty zabiegowe i historia wizyt w jednym miejscu, gotowe do okazania przy kontroli. Zobacz, jak wygląda to w praktyce.

Umów prezentację

ZenMed is also available in English.

Read in English