ZenMed
Przepisy i prawo

Lekarz na kontrakcie w klinice - trzy modele i ich skutki

Najem gabinetu, kontrakt B2B, etat. Różni je to, kto sprzedaje zabieg pacjentowi, a za tym idzie wpis do rejestru, dokumentacja i rachunek za powikłanie.

· ·16 min czytania
Pieczęć na blacie obok pustej karty pacjenta, jej długi cień pada na budynek kliniki w tle

Lekarz na kontrakcie nie przejmuje obowiązków kliniki i nie zdejmuje z niej odpowiedzialności za to, co zrobi przy pacjencie. Granica biegnie w innym miejscu, niż zakłada większość umów, które widzę u placówek.

Pytanie wraca od lat w tej samej formie. Chcę przyjąć lekarza, umowa B2B, paragony na moją kasę, czy muszę zakładać placówkę medyczną. Odpowiedzi w sieci są sprzeczne, bo każda opisuje inny model współpracy, nie nazywając go.

Najem gabinetu, kontrakt B2B i umowa o pracę. Ścieżka poniżej prowadzi od tego, kto w każdym z nich sprzedaje pacjentowi zabieg, przez formę prawną i granicę między kontraktem a etatem, aż do tego, kto płaci za powikłanie.

Kto sprzedaje zabieg, ten udziela świadczenia

Kasa fiskalna nie tworzy statusu prawnego, tylko go ujawnia. Obowiązek ewidencji na kasie rejestrującej ciąży na podatniku dokonującym sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej (art. 111 ust. 1 ustawy o VAT). Paragon na Twojej kasie znaczy więc, że to Ty sprzedałeś pacjentowi usługę.

Świadczenie zdrowotne to działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia (art. 2 ust. 1 pkt 10 ustawy o działalności leczniczej). Działalność lecznicza polega na udzielaniu takich świadczeń (art. 3 ust. 1). A rozpocząć ją można dopiero po uzyskaniu wpisu do rejestru (art. 103).

Sprzedajesz zabieg, więc udzielasz świadczenia. Udzielasz świadczenia, więc wykonujesz działalność leczniczą. Wykonujesz ją, więc potrzebujesz wpisu.

Zakres tego wniosku ma jednak granicę. Obecność lekarza w Twoim lokalu sama z siebie nie czyni Cię podmiotem leczniczym. Jeżeli lekarz sam umawia pacjenta, sam wystawia mu paragon i sam odpowiada za zabieg, a Ty wynajmujesz mu gabinet, to przedmiotem Twojej sprzedaży jest najem, nie leczenie.

Test na jedno pytanie

Do kogo pacjent napisze reklamację, gdy zabieg wyjdzie źle, i czyją nazwę poda. Jeżeli Twoją, bo to Twoja marka była na drzwiach, Twoja rejestracja umawiała wizytę i Twój paragon dostał do ręki, to znaczy, że sprzedałeś mu świadczenie zdrowotne. Nazwa umowy z lekarzem tego nie zmienia.

Za wykonywanie działalności leczniczej bez wymaganego wpisu grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna (art. 147a par. 1 Kodeksu wykroczeń). Grzywnę w Kodeksie wykroczeń wymierza się od 20 do 5000 zł (art. 24 par. 1), a art. 147a nie przewiduje wyższej stawki.

Krążąca po branży kwota miliona złotych za brak wpisu na razie nie obowiązuje. Miała ją wprowadzić nowelizacja ustawy o prawach pacjenta, nazywana lex szarlatan. Jej zakres opisuje tekst o przepisach dla salonu medycyny estetycznej. Prezydent jej nie podpisał i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, co Ministerstwo Zdrowia potwierdziło komunikatem z 20 sierpnia 2026 r. Do rozstrzygnięcia Trybunału przepisy nie działają.

Najem, kontrakt, etat

Model wybiera się raz, a potem obsługuje we wszystkich pozostałych decyzjach.

Co się dziejeNajem gabinetuKontrakt B2BUmowa o pracę
Kto zawiera umowę z pacjentem Lekarz Klinika Klinika
Kto musi mieć wpis do rejestru Lekarz jako praktyka, klinika nie musi Oboje, każde w swoim rejestrze Tylko klinika
Czyja jest dokumentacja Lekarza Kliniki Kliniki
Kto wystawia paragon pacjentowi Lekarz Klinika Klinika
Ryzyko uznania za stosunek pracy Niskie Realne Brak
Kto odpowiada wobec pacjenta Lekarz Zależy od nadzoru kliniki Wyłącznie klinika
Ile klinika odzyska po wypłacie odszkodowania Nie dotyczy Pełną kwotę Najwyżej trzy pensje

Czwarty wariant istnieje w praktyce i nie ma go w tabeli, bo nie jest osobnym modelem. Klinika reklamuje zabieg pod własną marką, jej rejestracja umawia pacjenta, jej kasa przyjmuje płatność, a umowa z lekarzem nazywa się najmem gabinetu. Taki układ jest kontraktem przebranym za najem i przy pierwszym sporze zostanie oceniony po tym, co się faktycznie działo, a nie po tytule dokumentu.

Najem broni się wtedy, gdy pacjent naprawdę trafia do lekarza, a nie do Ciebie. Lekarz ma własny cennik, własny numer telefonu w wizytówce, własną zgodę na zabieg i własny paragon. Jeżeli którykolwiek z tych elementów jest Twój, model przestaje być najmem.

Trzy modele współpracy kliniki z lekarzem, od najmu gabinetu przez kontrakt B2B po umowę o pracę

Pozioma skala z trzema obiektami pokazuje trzy modele współpracy kliniki z lekarzem, uporządkowane według tego, ile klinika bierze na siebie. Po lewej klucz do gabinetu, opisany jako najem gabinetu, przy którym wpis do rejestru ma lekarz i to lekarz odpowiada wobec pacjenta. Pośrodku, na koralowej karcie, teczka z dokumentami, opisana jako kontrakt B2B, przy którym wpis mają oboje i oboje odpowiadają. Po prawej identyfikator pracowniczy, opisany jako umowa o pracę, przy której wpis ma klinika i odpowiada klinika. Podpis pod skalą: o współodpowiedzialności przy kontrakcie decyduje nadzór kliniki.

Opracowanie ZenMed na podstawie ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej oraz art. 120 Kodeksu pracy i art. 429, 430 i 441 Kodeksu cywilnego.

Spółka, jednoosobowa działalność czy praktyka

Podmiotem leczniczym są przedsiębiorcy w rozumieniu Prawa przedsiębiorców we wszelkich formach przewidzianych dla wykonywania działalności gospodarczej (art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o działalności leczniczej). Jednoosobowa działalność mieści się w tym tak samo jak spółka z o.o., więc na pytanie o obowiązek zakładania spółki odpowiedź brzmi: nie ma takiego obowiązku.

Praktyka zawodowa lekarza ma za to zamknięty katalog form. Lekarz prowadzi ją jako jednoosobową działalność gospodarczą albo jako spółkę cywilną, jawną lub partnerską w formie praktyki grupowej (art. 5 ust. 2 pkt 1). Spółki z o.o. w tym katalogu nie ma.

Ustawa rozdziela te dwie rzeczy wprost.

Wykonywanie zawodu w ramach praktyki zawodowej nie jest prowadzeniem podmiotu leczniczego.

art. 5 ust. 3 ustawy o działalności leczniczej

Z tego rozdzielenia wynika odpowiedź na pytanie, które wraca najczęściej przy rozbudowie gabinetu. Praktyka zawodowa nie może przyjąć innego lekarza do udzielania świadczeń, bo w praktyce grupowej świadczeń udzielają wyłącznie wspólnicy albo partnerzy spółki (art. 18 ust. 7). Podmiot leczniczy może, i to niezależnie od tego, czy jest spółką, czy jednoosobową działalnością.

Sam kontrakt B2B znaczy co innego w zależności od tego, czym jest druga strona. Cztery układy, licząc od tego, który działa bez zastrzeżeń.

Spółka z wpisem i lekarz z praktyką. Spółka jest podmiotem leczniczym, a lekarz rejestruje praktykę wyłącznie w zakładzie leczniczym, na podstawie umowy z nią (art. 5 ust. 2 pkt 1 lit. a). Świadczeń udziela w jej imieniu i na jej rachunek.

Jednoosobowa działalność z wpisem i lekarz z praktyką. Ten sam układ, inna forma po stronie kliniki. Podmiotem leczniczym jest każdy przedsiębiorca (art. 4 ust. 1 pkt 1), więc lekarz z własną działalnością wpisaną jako podmiot leczniczy przyjmuje kolejnych lekarzy na kontrakty dokładnie tak samo jak spółka.

Praktyka i drugi lekarz na kontrakcie. Ten układ nie istnieje. Praktyka to wykonywanie zawodu przez tego jednego lekarza, a w praktyce grupowej świadczeń udzielają wyłącznie wspólnicy albo partnerzy spółki (art. 18 ust. 7). Ustawa o zawodach lekarza zamyka to od drugiej strony, bo grupowej praktyki nie wolno wykonywać w podmiocie leczniczym na podstawie umowy cywilnoprawnej (art. 50a). Podnajem gabinetu drugiemu lekarzowi jest za to możliwy, bo najem nie jest udzielaniem świadczeń.

Spółka bez wpisu i lekarz na kontrakcie. Ten układ nie domyka się z żadnej strony. Jeżeli spółka sprzedaje pacjentowi zabieg, udziela świadczeń bez wpisu, czyli popełnia wykroczenie z art. 147a Kodeksu wykroczeń. Jeżeli nie sprzedaje, nie prowadzi zakładu leczniczego, bo zakład to majątek, którym działalność leczniczą wykonuje podmiot leczniczy (art. 2 ust. 1 pkt 14). Lekarz nie ma wtedy czego wpisać we wniosek i potrzebuje zwykłej praktyki pod własnym adresem, a spółka może mu wynająć gabinet i nic poza tym.

Rejestry są dwa i prowadzą je różne organy. Podmioty lecznicze rejestruje wojewoda właściwy dla siedziby, a praktyki lekarskie okręgowa rada lekarska właściwa dla miejsca wykonywania praktyki. Wpis kosztuje 2 procent przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za ubiegły rok w przypadku praktyki i 10 procent w przypadku podmiotu leczniczego.

Za 2025 rok Prezes GUS ogłosił to wynagrodzenie w wysokości 8933,84 zł (M.P. 2026 poz. 118), co daje rząd wielkości 179 zł dla praktyki i 894 zł dla podmiotu leczniczego. Dokładną kwotę i rachunek podaje organ rejestrowy przy składaniu wniosku i to z niego bierz liczby do przelewu.

Organ dokonuje wpisu w terminie 30 dni od wpływu wniosku. Jeżeli tego nie zrobi, a od wpływu minęło 40 dni, działalność można rozpocząć po pisemnym zawiadomieniu organu, chyba że wezwał on do uzupełnienia wniosku w ciągu pierwszych 7 dni. Pozostałe kroki otwarcia placówki zbiera checklista otwarcia placówki.

Lekarz w klinice nie potrzebuje własnego gabinetu

Lekarz, który wykonuje praktykę wyłącznie w zakładzie leczniczym na podstawie umowy z prowadzącym go podmiotem, nie musi dysponować własnym pomieszczeniem ani wyposażeniem. Wystarczy prawo wykonywania zawodu, brak zawieszeń, wpis do CEIDG i OC. Ta forma jest jednak przypisana do konkretnego zakładu, więc podjęcie pracy w drugiej klinice wymaga zmiany wpisu w izbie lekarskiej.

Kontrakt, który wygląda jak etat, PIP może zamienić w etat

Stosunek pracy powstaje przez wykonywanie pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę (art. 22 par. 1 Kodeksu pracy). Zatrudnienie w tych warunkach jest stosunkiem pracy bez względu na nazwę zawartej umowy, a zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu tych warunków jest niedopuszczalne.

Sankcja stała w kodeksie od dawna. Zawarcie umowy cywilnoprawnej tam, gdzie powinna być umowa o pracę, jest wykroczeniem zagrożonym grzywną od 1000 zł do 30 000 zł (art. 281 par. 1 pkt 1).

Od 8 lipca 2026 r. doszło narzędzie mocniejsze niż grzywna. Ustawa z 11 marca 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 473) dała okręgowemu inspektorowi pracy prawo stwierdzenia istnienia stosunku pracy w drodze decyzji (nowy art. 11 ust. 1 pkt 7a ustawy o PIP). Kontroli podlegają przy tym także przedsiębiorcy niebędący pracodawcami, na rzecz których pracę świadczą osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, i to rok wstecz od dnia rozpoczęcia kontroli (art. 13 pkt 1).

Decyzja nie spada jednak z dnia na dzień. Warunkiem jej wydania jest niewykonanie wcześniejszego polecenia usunięcia naruszeń, które inspekcja wydaje po umożliwieniu stronom zajęcia stanowiska. W samym postępowaniu uwzględnia się wolę stron, o ile nie jest sprzeczna z prawem ani nie zmierza do obejścia prawa.

Tu zaczyna się rozjazd między przepisem a tym, co o nim piszą. Powtarzane w omówieniach zdanie, że decyzja sięga trzy lata wstecz, nie ma oparcia w ustawie. Datą zawarcia umowy o pracę jest data wydania decyzji (art. 34 ust. 2f), a jej skutki w prawie pracy, podatkach, ZUS i ubezpieczeniu zdrowotnym biegną od dnia wydania (art. 34 ust. 2j). Wydając ją, uwzględnia się stan faktyczny istniejący w czasie kontroli, od dnia jej rozpoczęcia.

Trzy lata są w tej sprawie, ale w innym miejscu. Roszczenia ze stosunku pracy przedawniają się z upływem 3 lat (art. 291 par. 1 Kodeksu pracy). Sięgnąć po nie można przez powództwo do sądu, które inspektor wnosi zamiast decyzji, w szczególności gdy trzeba ustalić stosunek pracy za okres wcześniejszy niż ten, który decyzja może objąć (art. 33a ust. 6).

Zerwanie kontraktu po rozpoczęciu kontroli pogarsza sytuację

Jeżeli między rozpoczęciem kontroli a prawomocnym zakończeniem sprawy rozwiążesz umowę cywilnoprawną z własnej inicjatywy, datą zawarcia umowy o pracę staje się data rozpoczęcia kontroli (art. 34 ust. 2g ustawy o PIP). Do tego wszczęcie postępowania przerywa bieg przedawnienia roszczeń pracowniczych (art. 33a ust. 8).

Ryzyko rośnie tam, gdzie klinika układa lekarzowi grafik, wyznacza godziny przyjęć i podporządkowuje go koordynatorowi. Własna działalność gospodarcza po stronie lekarza niczego tu nie ratuje, bo kodeks każe patrzeć na warunki wykonywania pracy.

Cienka dokumentacja współpracy działa przy tym przeciwko klinice, a nie za nią. Jeżeli materiał dowodowy nie pozwala ustalić warunków zatrudnienia, przyjmuje się umowę na czas nieokreślony, siedzibę pracodawcy jako miejsce pracy, pełny wymiar czasu pracy i minimalne wynagrodzenie.

Od 5 sierpnia 2026 r. państwo widzi zresztą formę zatrudnienia wprost. Na wniosek ministra zdrowia podmiot wykonujący działalność leczniczą przekazuje dane osób zatrudnionych (art. 27a ust. 1 ustawy o działalności leczniczej). Zakres, który ustawa z 19 czerwca 2026 r. rozszerzyła (Dz.U. 2026 poz. 972), obejmuje PESEL, numer prawa wykonywania zawodu, wysokość wynagrodzenia, wymiar czasu pracy i formę zatrudnienia.

Ile takich decyzji inspekcja wydała od lipca i ile z nich dotyczyło placówek medycznych, nie wiadomo. Sprawozdanie Państwowej Inspekcji Pracy za 2026 rok ukaże się dopiero w 2027 i dopiero ono pokaże skalę.

Kto płaci, gdy dojdzie do powikłania

Kodeks cywilny przewiduje dwie ścieżki odpowiedzialności za cudze działanie i różnią się one jedną rzeczą. Powierzający czynność odpowiada za szkodę sprawcy, chyba że powierzył ją komuś, kto zawodowo trudni się wykonywaniem takich czynności (art. 429 k.c.). Ta furtka zamyka się, gdy wykonawca podlega kierownictwu powierzającego i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, bo wtedy powierzający odpowiada za jego winę bez możliwości uwolnienia się (art. 430 k.c.).

Sąd Najwyższy przyłożył to do lekarza kontraktowego w wyroku z 26 stycznia 2011 r.

Niepubliczny zakład opieki zdrowotnej może na podstawie art. 430 k.c. ponosić odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną z winy lekarza prowadzącego indywidualną praktykę lekarską, która powstała przy wykonywaniu czynności na podstawie łączącej ich umowy o świadczenie usług medycznych.

teza wyroku SN z 26.01.2011, IV CSK 308/10, OSNC 2011/10/116

Umowa w tej sprawie zawierała dokładnie tę klauzulę, którą do dziś kopiuje się do kontraktów. Wadliwe wykonanie usług miało obciążać przyjmującego zamówienie po stronie lekarza. Sąd uznał to postanowienie za nieważne na podstawie art. 58 par. 1 k.c., jako obejście ustawowej odpowiedzialności zakładu. Dodał przy tym, że z punktu widzenia art. 430 k.c. bez znaczenia jest podstawa powierzenia czynności i samodzielność lekarza kontraktowego jako przedsiębiorcy.

Podporządkowanie sąd wywiódł z faktów, nie z nazwy umowy. Udzielanie świadczeń przez lekarkę podlegało kontroli merytorycznej dyrektora do spraw lecznictwa, ordynator uczestniczył w obchodach i mógł zmieniać jej decyzje proceduralne i medyczne, a ona sama działała na rachunek spółki i od niej otrzymywała wynagrodzenie.

Wyrok ma jednak granicę, poza którą przestaje działać. Sprawa dotyczyła szpitala z ordynatorem i dyrektorem do spraw lecznictwa. W gabinecie, w którym lekarz sam kwalifikuje pacjenta do zabiegu, sam dobiera metodę i nikt nie ma prawa zmienić jego decyzji, przesłanka kierownictwa może nie wystąpić. Zostaje wtedy art. 429 k.c., a od niego klinika może się uwolnić, wykazując, że powierzyła zabieg profesjonaliście.

Umowa o pracę wyłącza lekarza z tego równania w całości. Za szkodę wyrządzoną osobie trzeciej przez pracownika przy wykonywaniu obowiązków pracowniczych zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca (art. 120 par. 1 Kodeksu pracy). Ustawa o działalności leczniczej odsyła do tego przepisu wprost, zastrzegając, że obowiązkowe OC go nie narusza (art. 25 ust. 4).

Prawdziwa różnica między etatem a kontraktem ujawnia się dopiero po wypłacie odszkodowania. Pracodawca, który naprawił szkodę, odzyska od lekarza najwyżej trzymiesięczne wynagrodzenie (art. 119 Kodeksu pracy), a pełną kwotę wyłącznie przy winie umyślnej. Przy kontrakcie klinika i lekarz odpowiadają solidarnie, a klinika, która zapłaciła mimo braku własnej winy, ma zwrotne roszczenie do lekarza w pełnej wysokości (art. 441 k.c.).

Rachunek w sprawie toruńskiej wyglądał tak. Sąd zasądził 150 000 zł zadośćuczynienia i 6000 zł renty miesięcznie, solidarnie od spółki i od lekarki. Suma ubezpieczenia OC lekarki była ograniczona do 200 000 zł, co sąd nazwał jej indywidualną decyzją i nie uznał za powód do obniżenia zadośćuczynienia.

Obowiązkowe OC ma minimalne sumy gwarancyjne wpisane w rozporządzenie i są to sumy minimalne, nie docelowe. Dla lekarza w praktyce oraz dla podmiotu leczniczego udzielającego świadczeń ambulatoryjnych jest to równowartość 75 000 euro na jedno zdarzenie i 350 000 euro na wszystkie zdarzenia w okresie ubezpieczenia. Przy świadczeniach szpitalnych sumy wynoszą 100 000 i 500 000 euro. Polisa musi istnieć najpóźniej dzień przed rozpoczęciem działalności leczniczej (art. 25 ust. 2 ustawy o działalności leczniczej).

Renta jest świadczeniem okresowym i to ona zjada sumę gwarancyjną. Przy 6000 zł miesięcznie zasądzonych dziecku równowartość 350 000 euro na wszystkie zdarzenia wyczerpuje się szybciej, niż sugeruje sama wielkość liczby, a różnicę dopłaca ten, kto odpowiada solidarnie.

Art. 27 ust. 7 ustawy o działalności leczniczej pada w tej dyskusji najczęściej i wymaga zastrzeżenia. Przepis ten ustanawia solidarną odpowiedzialność udzielającego i przyjmującego zamówienie za szkodę wyrządzoną przy udzielaniu świadczeń. Dotyczy on jednak umów zawieranych w trybie art. 26 tej ustawy, a ten adresuje wyłącznie zamawiających publicznych, sektorowych i subsydiowanych w rozumieniu Prawa zamówień publicznych. Prywatna klinika finansowana z własnych przychodów przesłanek tych nie spełnia, więc powoływanie się na art. 27 ust. 7 w jej przypadku jest co najmniej sporne. Sporu tego nie rozstrzygnęło dotąd orzeczenie, które dałoby się tu wskazać, a odpowiedzialność wobec pacjenta i tak wyprowadza się w takim układzie z art. 430 albo art. 429 k.c.

Dokumentacja zostaje u tego, kto udzielił świadczenia

Obowiązek prowadzenia, przechowywania i udostępniania dokumentacji medycznej ustawa nakłada na podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych (art. 24 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta). To samo kryterium, które rozstrzygało o wpisie do rejestru, rozstrzyga więc o tym, czyja jest historia leczenia pacjentów.

Okres przechowywania wynosi co do zasady 20 lat, licząc od końca roku kalendarzowego ostatniego wpisu (art. 29 ust. 1). To zobowiązanie przeżywa każdą umowę o współpracy i każdą zmianę modelu.

Skutek widać dopiero przy rozstaniu. Lekarz, który udzielał świadczeń w ramach własnej praktyki, zabiera dokumentację ze sobą, bo to on był podmiotem udzielającym świadczeń. Klinika zostaje bez historii pacjentów, których uważała za swoich, i bez dowodu na prawidłowy przebieg zabiegów, gdyby ktoś po latach zgłosił powikłanie.

Ustawa przewiduje na te sytuacje konkretne rozwiązania. Po zaprzestaniu wykonywania działalności dokumentację przejmuje podmiot, który przejął zadania, a w razie jego braku podmiot, z którym zawarto umowę o przechowywanie dokumentacji (art. 30a ust. 2 i ust. 3 pkt 2). Po śmierci lekarza prowadzącego praktykę dokumentację przejmuje właściwa okręgowa izba lekarska (art. 30a ust. 3 pkt 3).

Numer księgi rejestrowej w zgłoszeniu do P1 bywa jedynym miejscem, w którym widać czarno na białym, kto w danej placówce udziela świadczeń. Rozporządzenie o zakresie danych zdarzenia medycznego każe identyfikować usługodawcę numerem księgi: podmiot leczniczy podaje swój, praktyka zawodowa swój. Jeżeli zabiegi idą do P1 po numerze księgi lekarza, a paragon wystawia klinika, papiery mówią o tym samym zdarzeniu dwie różne rzeczy.

Sam układ, w którym raportuje lekarz, jest przewidziany i legalny. Przy świadczeniu zleconym innemu usługodawcy obowiązek raportowania przechodzi na podwykonawcę, a w zgłoszeniu podaje się dodatkowo dane usługodawcy zlecającego (par. 2a rozporządzenia). Sprawdź, czy Twój system te dane wysyła, bo bez nich P1 nie widzi kliniki w tym zdarzeniu w ogóle. Szczegóły zebraliśmy przy raportowaniu zdarzeń medycznych do P1.

Pozostałe obowiązki ciążą w każdym modelu na tym samym podmiocie co dokumentacja, a ich przegląd stoi w tekście o przepisach obowiązujących w gabinecie.

W ZenMed dokumentacja należy do placówki, a lekarze pracują na wspólnej karcie pacjenta w EDM, z dostępem opartym na uprawnieniach i niezmiennym dziennikiem audytu, opisanym na stronie bezpieczeństwa. Odejście lekarza nie zabiera placówce historii leczenia. To rozwiązanie odpowiada modelowi, w którym podmiotem udzielającym świadczeń jest placówka. Przy najmie gabinetu, gdzie każdy lekarz prowadzi własną dokumentację jako odrębny podmiot, potrzebne są osobne konta zamiast wspólnej bazy pacjentów.

Co ustalić przed podpisaniem umowy

Szybka lista

0 / 7

Klauzula o odpowiedzialności między kliniką a lekarzem reguluje ich wzajemne rozliczenia i tyle potrafi. Kogo pozwie pacjent, rozstrzygnie sąd na podstawie art. 429 i art. 430 k.c., czytając treść umowy jako jeden z dowodów, nie jako rozstrzygnięcie.

Podsumowanie

  • O modelu współpracy przesądza to, kto zawiera umowę z pacjentem, a kasa fiskalna ten wybór tylko ujawnia, bo obowiązek ewidencji ciąży na dokonującym sprzedaży.
  • Sprzedaż zabiegu pacjentowi oznacza udzielanie świadczeń zdrowotnych, a tę działalność można rozpocząć dopiero po wpisie do rejestru. Za jego brak grozi dziś grzywna do 5000 zł, areszt albo ograniczenie wolności, bo lex szarlatan z karą do 1 mln zł czeka na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
  • Podmiotem leczniczym może być jednoosobowa działalność, spółka z o.o. i każda inna forma prowadzenia działalności gospodarczej. Praktyka lekarska ma katalog zamknięty i spółki z o.o. w nim nie ma.
  • Praktyka zawodowa nie przyjmie lekarza z zewnątrz do udzielania świadczeń, bo w praktyce grupowej udzielają ich wyłącznie wspólnicy i partnerzy. Podmiot leczniczy przyjmie, niezależnie od swojej formy.
  • Wpis dla praktyki prowadzi okręgowa rada lekarska, dla podmiotu leczniczego wojewoda. Opłata to 2 i 10 procent przeciętnego wynagrodzenia, przy podstawie 8933,84 zł za 2025 rok. Organ ma na wpis 30 dni.
  • Od 8 lipca 2026 r. okręgowy inspektor pracy może decyzją stwierdzić istnienie stosunku pracy, ale dopiero po niewykonaniu wcześniejszego polecenia. Decyzja działa od dnia wydania, a w przeszłość sięga wyłącznie powództwo inspektora (art. 33a ustawy o PIP).
  • Rozwiązanie kontraktu po rozpoczęciu kontroli cofa datę zawarcia umowy o pracę do dnia jej rozpoczęcia.
  • Zapis przerzucający odpowiedzialność wobec pacjenta na lekarza sąd uznał za nieważny jako obejście art. 430 k.c. (SN, IV CSK 308/10). Przy podporządkowaniu lekarza klinika odpowiada solidarnie, a przy jego braku zostaje art. 429 k.c. z możliwością uwolnienia się.
  • Przy umowie o pracę wobec pacjenta odpowiada wyłącznie pracodawca (art. 120 par. 1 Kodeksu pracy), a od lekarza odzyska najwyżej trzymiesięczne wynagrodzenie. Przy kontrakcie odpowiedzialność jest solidarna, za to klinika ma pełne roszczenie zwrotne.
  • Minimalne OC to 75 000 euro na zdarzenie dla praktyki i dla świadczeń ambulatoryjnych. W sprawie SN zasądzona renta wynosiła 6000 zł miesięcznie, a polisa lekarki opiewała na 200 000 zł.
  • Dokumentację prowadzi podmiot udzielający świadczeń i przechowuje ją 20 lat. Przy najmie gabinetu odchodzący lekarz zabiera ją ze sobą.

Źródła

Najczęstsze pytania

Nie, jeżeli to Ty sprzedajesz pacjentowi zabieg. Obowiązek ewidencji na kasie rejestrującej ciąży na podatniku dokonującym sprzedaży na rzecz osób fizycznych (art. 111 ust. 1 ustawy o VAT), więc paragon na Twojej kasie oznacza, że stroną umowy z pacjentem jesteś Ty.

Jeżeli przedmiotem tej umowy jest świadczenie zdrowotne, czyli działanie służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia (art. 2 ust. 1 pkt 10 ustawy o działalności leczniczej), to Ty wykonujesz działalność leczniczą. A tę można rozpocząć dopiero po uzyskaniu wpisu do rejestru (art. 103 tej ustawy).

Druga droga jest legalna i często prostsza. Lekarz prowadzi własną praktykę, sam umawia pacjenta, sam wystawia mu paragon i sam odpowiada za zabieg, a Ty wynajmujesz mu gabinet i sprzedajesz wyłącznie najem.

Wyboru nie da się zrobić w połowie. Jeżeli reklamujesz zabieg pod swoją marką, Twoja rejestracja umawia pacjenta i Twoja kasa przyjmuje pieniądze, to lekarz sprzedaje usługę Tobie, a pacjentowi sprzedajesz ją Ty.

Tak, ale nie jako praktyka lekarska. Podmiotem leczniczym są przedsiębiorcy w rozumieniu Prawa przedsiębiorców we wszelkich formach przewidzianych dla wykonywania działalności gospodarczej (art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o działalności leczniczej), więc jednoosobowa działalność mieści się tu tak samo jak spółka z o.o.

Praktyka zawodowa to osobna instytucja i ma zamknięty katalog form. Lekarz prowadzi ją jako jednoosobową działalność albo jako spółkę cywilną, jawną lub partnerską (art. 5 ust. 2 pkt 1), a w praktyce grupowej świadczeń udzielają wyłącznie wspólnicy i partnerzy spółki (art. 18 ust. 7). Praktyka nie może więc przyjąć lekarza z zewnątrz do udzielania świadczeń.

Ustawa mówi to zresztą wprost: wykonywanie zawodu w ramach praktyki zawodowej nie jest prowadzeniem podmiotu leczniczego (art. 5 ust. 3). To dwie różne ścieżki, dwa różne rejestry i dwa różne organy.

Praktyczna konsekwencja: jeżeli planujesz przyjmować kolejnych lekarzy, rejestruj się od razu jako podmiot leczniczy u wojewody. Przejście z praktyki na podmiot leczniczy wymaga nowego wniosku i nowej opłaty.

Decyzją nie, powództwem tak. Od 8 lipca 2026 r. okręgowy inspektor pracy może decyzją stwierdzić istnienie stosunku pracy, gdy zawarto umowę cywilnoprawną w warunkach z art. 22 par. 1 Kodeksu pracy (art. 11 ust. 1 pkt 7a ustawy o PIP w brzmieniu z Dz.U. 2026 poz. 473).

Sama decyzja nie sięga jednak w przeszłość. Datą zawarcia umowy o pracę jest data wydania decyzji (art. 34 ust. 2f), a skutki w prawie pracy, podatkach i ZUS biegną od dnia jej wydania (art. 34 ust. 2j). Powtarzane w omówieniach trzy lata wstecz to przedawnienie roszczeń pracowniczych z art. 291 par. 1 Kodeksu pracy.

Wstecz sięga druga ścieżka. Inspektor może zamiast decyzji wnieść powództwo do sądu, w szczególności wtedy, gdy trzeba ustalić stosunek pracy za okres wcześniejszy niż ten, który może objąć decyzja (art. 33a ust. 6).

Jest też bezpiecznik przeciwko pochopnej reakcji na kontrolę. Jeżeli po jej rozpoczęciu rozwiążesz kontrakt, datą zawarcia umowy o pracę staje się data rozpoczęcia kontroli (art. 34 ust. 2g), więc zerwanie współpracy pogarsza sytuację zamiast ją ratować.

Nie, a w sprawie o takim zapisie sąd uznał go za nieważny. Umowa między centrum medycznym a lekarką zastrzegała, że wadliwe wykonanie usług obciąża przyjmującego zamówienie zgodnie z art. 429 k.c. Sąd uznał to postanowienie za nieważne na podstawie art. 58 par. 1 k.c., jako obejście ustawowej odpowiedzialności z art. 430 k.c.

Teza wyroku Sądu Najwyższego z 26 stycznia 2011 r. (IV CSK 308/10) brzmi, że niepubliczny zakład opieki zdrowotnej może na podstawie art. 430 k.c. ponosić odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną z winy lekarza prowadzącego indywidualną praktykę lekarską, przy wykonywaniu czynności na podstawie łączącej ich umowy o świadczenie usług medycznych.

Przesłanką jest za to podporządkowanie. Sąd wywiódł je z kontroli dyrektora do spraw lecznictwa, nadzoru ordynatora i jego prawa do zmiany decyzji lekarza prowadzącego. Tam, gdzie takiego nadzoru nie ma, podstawą pozostaje art. 429 k.c., a od niego powierzający może się uwolnić, powierzając czynność profesjonaliście.

Wniosek dla umowy jest prosty. Klauzula o odpowiedzialności rozlicza strony między sobą i tyle potrafi. Przed roszczeniem pacjenta chroni wyłącznie suma gwarancyjna polisy OC po obu stronach.

Należy do tego, kto był podmiotem udzielającym świadczeń. Obowiązek prowadzenia, przechowywania i udostępniania dokumentacji medycznej ustawa nakłada na podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych (art. 24 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta), a okres przechowywania wynosi co do zasady 20 lat od końca roku ostatniego wpisu (art. 29 ust. 1).

Jeżeli lekarz udzielał świadczeń we własnym imieniu, w ramach swojej praktyki, to on jest tym podmiotem i dokumentacja idzie z nim. Klinika zostaje wtedy bez historii leczenia własnych pacjentów, co przy sporze o powikłanie oznacza brak dowodu na prawidłowy przebieg zabiegu.

Jeżeli świadczeń udzielała klinika jako podmiot leczniczy, a lekarz wykonywał je w jej imieniu, dokumentacja zostaje w klinice i to ona odpowiada za jej przechowanie także po zakończeniu współpracy.

Rozstrzygnięcie zapada w chwili podpisania umowy. Ustal w niej wprost, kto jest podmiotem udzielającym świadczeń i kto przechowuje dokumentację, bo ustawa przewiduje na wypadek zaprzestania działalności umowę o przechowywanie dokumentacji z innym podmiotem (art. 30a ust. 3 pkt 2).

ZenMed, bezpłatne demo

Grafik, dokumentacja i rozliczenie lekarza w jednym miejscu

Pokażemy, jak w systemie wygląda praca kilku lekarzy w jednej placówce, komu przypisana jest dokumentacja i co zostaje po zakończeniu współpracy.